Spektakl wg „Śmierci białej pończochy” nie ma szczęścia.
Wpierw odtwórczyni roli Matki Jadwigi, polskiej królowej, wyjechała studiować aktorstwo do Krakowa (ma szczęście dziewczyna!), a później grająca Jadwigę postanowiła (?!) spłacić dług naturze.
Wyścig między szczęśliwą premierą a szczęśliwym rozwiązaniem (oraz kilka innych) teatr przegrał. Szczęśliwej matce (przyszłych polskich królów, a jakże!), gratulujemy, cieszymy się, kupujemy grzechotki itp. – ale premierę przekładamy na czas nieokreślony.
Na szczęście nic nie pogania!